Jeszcze 10 miesięcy temu nie wiedziałam, co to jest blog, lista mailingowa, automatyczny responder? O wielu innych pojęciach z pewnością dopiero usłyszę.
Zapytasz może: urodziłaś się wczoraj, urwałaś się z choinki czy byłaś na bezludnej wyspie?
Wyobraź sobie, że nic z tych rzeczy. Urodziłam się ponad pół wieku temu. Od 15 lat prowadzę działalność, a od 10 lat nieduży biznes, który ma nawet swoją stronę internetową. Po prostu szłam sobie na piechotkę i nie zauważyłam, że inni zaczęli latać.
10 miesięcy temu poszłam na spotkanie „Marketing na drożdżach”, który prowadziła Wanda Łoskot. Tam postanowiłam, że zacznę latać. Na tym spotkaniu zrozumiałam, że mogę szybować wysoko i nawet nie wychodzić z domu. To było moje pierwsze A cha!
Zapraszam Cię. Poszybuj ze mną.
Bardzo wielu ludzi wie, co znaczą te pojęcia, o których wspomniałam. Ilu z nich doświadczyło ich? A Ty? Czy masz osobiste doświadczenie treści takich pojęć?
Przez 10 miesięcy czytałam, kupowałam nowe książki, zapisywałam się na nowe kursy, wątpiłam, wracałam do czytania i dalej w koło. Poruszałam się szybciej, ale nie wznosiłam się! Czegoś ciągle brakowało, żeby poszybować.
I nagle zrozumiałam! Nadal robię to samo, co robiłam zawsze i dlatego osiągam te same rezultaty. W tym miejscu tkwi przyczyna! Chcę mieć inne rezultaty? Tylko zmiana działań może mi je dać. To było moje drugie A cha!
Taki kwantowy przeskok w świadomości.
Dotarło to do mnie, kiedy Wanda zaproponowała mi udział w akcji Każdy wygrywa. Wystarczyło ofiarować coś wartościowego przedsiębiorcom i przyszłym przedsiębiorcom. Pod jej dyktando wykonać kilka kroków i doświadczenie wielokrotnego auto-respondera i listy mailingowej sprawiło, że poszybowałam.
Z dumą zrobiłam kilka pierwszych stron internetowych. Zainstalowałam NVU (darmowy), popatrzyłam jak skonstruowane są przykłady od Wandy i pozmieniałam troszkę. Sprawdziłam jak to działa. Działało! Utknęłam na polskich literach. Chciałam, żeby były. Poprosiłam córkę o pomoc. Poprawiła. Cudownie jest mieć dzieci mądrzejsze od siebie. W jeden dzień było gotowe.
Akcja ruszyła wieczorem 27 sierpnia. Przez kolejne dni obserwowałam, jak wznosi się „moja maszyna”. Patrzyłam na statystyki, „dopieszczałam” strony, pisałam e-maile, ustawiałam do kolejki wysyłanej przez FreeBot. Zdumienie moje wzrastało każdego dnia. Z każdą nową setką osób na liście mailingowej szybowałam coraz wyżej.
Dziękuję Ci Wando. Dziękuję Tobie. Wam wszystkim, którzy sprawiliście, że poczułam, czym jest ten „marketing na drożdżach”.
Żeby się tym doświadczeniem podzielić z Tobą doświadczam teraz, czym jest blog.
Wszystkie komentarze przyjmuję z otwartością i wdzięcznością. Ty wnosisz wartość do tego zbiorowego doświadczania swoją wypowiedzią, pytaniami a nawet wątpliwościami. Już teraz Ci dziękuję za odwagę i czas, który poświęcisz, by być tutaj ze mną i wszystkimi, którzy też się tu zjawią.







